Polacy walczą o wiaty przystankowe c.d.

Co jest tak naprawdę dla nas najważniejsze. Wbrew opiniom specjalistów nie wzniosłe hasła, wielkie inwestycje, ale to, co jest nas najbliżej, infrastruktura taka, która nas otacza. Z pewnością jednym z takich elementów są wiaty przystankowe, które każdego dnia chronią nas w drodze do i z pracy lub szkoły, ale i nie tylko. Nie dziwi, zatem walka mieszkańców miast i gmin o poprawę lub budowę tego typu przystankowej infrastruktury, o czym sygnalizowałem w poprzednim wpisie.

Rozwijając ten watek warto podać kilka przykładów. Nie dotyczą one budżetów obywatelskich, gdyż tego typu inicjatywa jest w zbyt dużej liczbie miast i gmin gdzie takowe zostały uchwalone. Sytuacja warta przybliżenia miała za to miejsce w przypadku budowy wiaty na przystanku PKP w Dobrocinie. Dzięki zaangażowaniu wielu osób, prywatnych środków oraz lokalnych urzędników mieszkańcy wspólnymi siłami postawili tam przystanek. Długa droga poprzez formalności i determinacja pomimo braku pomocy ze strony PKP okazała się tutaj prowadzić do szczęśliwego finału.

Czy tak będzie w przypadku zaledwie naprawy/wstawienia szyby w wiacie przystankowej w Kleszczyńcu czas pokaże. Choć sprawa wydaje się być błaha ciągnie się od września tamtego roku. O wiele większe zarzuty, co do stanu infrastruktury wiat przystankowych w swoim mieście maja mieszkańcy Koszalina. Nie chodzi tutaj już tylko o ich wygląd i czystość, ale tez haos wizerunkowy, a wystarczyłoby po prostu wybrać jeden model wiaty i konsekwentnie, co roku zakupywać tego typu infrastrukturę przystankową jak to czynią np. Tychy. Może czas drodzy Państwo urzędnicy troszkę ruszyć w teren i zrozumieć troskę pasażerów.