Nowe wiaty przystankowe przed wyborami rosną jak grzyby po deszczu.

Choć przystanki w Polsce z roku na roku wyglądają coraz lepiej a wiele samorządów podchodzi już do tematu bardzo solidnie jest jeszcze wiele miast i gmin, które nie śpieszą się z wymianą tych miejsc i polepszeniem komfortu mieszkańcom. Jednak w „magicznym” przed wyborczym okresie zawsze wiaty przystankowe szybko znajdują łaskawe oko osób decyzyjnych.

Tak też w ostatnich miesiącach w nowe wiaty przystankowe zainwestowały takie samorządy jak: Rzeszów, Wałbrzych, Kielce, Płock, Tarnowskie Góry, Tychy, Olsztyn itd. Oddane w tym lub przyszłym roku mają być też duże inwestycje takie jak budowa nowych linii tramwajowych w Olsztynie, rozwoju infrastruktury Szybkiej Kolei Miejskiej w Gdańsku, trasy szybkiego tramwaju w Sosnowcu, przebudowa ulicy Rojnej w Krakowie, trasy W-Z w Łodzi, bo o nowej linii metra w Warszawie z futurystycznymi wiatami nie wspominając.

To oczywiście tylko wybrane przykłady, pozytywne, bo jakżeby inaczej było, kiedy poprawiony ma być komfort i jakość podróżowania w coraz to bardziej zatłoczonych polskich miastach. Dobrze byłoby jednak, jeśli całe koncepcje zarówno budowy oraz wyglądu wiat przystankowych oraz przebiegu linii autobusowych i tramwajowych były dostosowywane do aktualnych warunków, prognoz oraz natężenia oraz wzajemnie się uzupełniały. Choć trend nawet, jeśli tylko przed wyborczy jest dobry, warto byłoby by nie był tylko kiełbasą dla mieszkańców. Fot. UM Warszawa