I po wyborach…

08Samorządowcy wybrani, fotele obsadzone, wiaty przystankowe na wybory postawione i oddane do użytku. Niby wszystko gra, ale czy jednak? Jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach. Wiele przystanków stawianych było na szybko. Czy nie będzie się to odbijać na naszym komforcie w okresie zimowym czas pokaże. Szkoda tylko, że wybory są tylko raz na cztery lata. Tego typu skok w infrastrukturze wiat przystankowych w wielu miastach przydałby się częściej. Oczywiście w wielu miastach są one systematycznie wymieniane i konserwowane, ale zbliżające się wybory działają jak magnes lub istna bomba, która napędza bańkę inwestycyjną na maxa. W tym wszystkim gubi się tylko strategia, koncepcja i planowanie. Groźba utraty posady nie wpływa pozytywnie na to by dobrze zaplanować rozmieszczenie nowych wiat i dopasować ich wygląd do całościowej koncepcji i wyglądu gminy lub miasta. Widmo długiej procedury przeniesienia wiaty z korzyścią dla pasażerów vs postawienie jej w starym miejscu – zawsze w takich wypadkach wybór drugiej możliwości jest łatwiejszy. Można na to narzekać lub cieszyć się, ze w ogóle wiaty są wymieniane, a szczególnie tam gdzie stały jeszcze blaszane konstrukcje pamiętające poprzednią epokę.